Sophia powoli szła przez park, na jej ustach widać było nikły uśmieszek. Ludzie nie zwracali na nią uwagi, była tylko kolejną dziewczyną która samotnie spaceruje po parku. Nie zwracała na siebie uwagi, niska dziewczyna w krótkich włosach. Nie odznaczała się niczym szczególnym, była po prostu sobą, a może nie? Coraz częściej się nad tym zastanawiałam, przyjaźniłyśmy się to prawda ale ja sama nie wiedziałam co się z nią stało. A może dopiero teraz była sobą.
- Raz... - szepnęła cicho i szła dalej. Popatrzyłam na nią a potem na otaczających nas ludzi ale nikt nie usłyszał jej słów.
- Dwa... - dodała po chwili i ciągle kontynuowała marsz. Nagle się zatrzymała a ja o mało nie wpadłam na nią.
- Co jest? - zapytałam ale ona tylko przyłożyła palec do ust a potem dłoń do ucha i...
- Trzy - szepnęła z szyderczym uśmiechem i w tym samym czasie usłyszałyśmy syreny. Tylko my wiedziałem gdzie i dlaczego zmierzają.
- Znowu - szepnął staruszek który siedział niedaleko - kolejny pożar w tak krótkim czasie. Zginęło już trochę ludzi ciekawe czy teraz kogoś oszczędzi.
- Słucham - na mojej twarzy malowało się zaskoczenie, spowodowane co prawda nie samym pożarem lecz słowami staruszka.
- Już jakiś czas te pożary trwają i zawsze "zjadają" przynajmniej jedną osobę. Chłopak który je wzjudza musi obserwować rodzinę i znać jej zwyczaje. Jest niesamowicie sprytny, policja nawet nie jest na jego tropie. Nam mówią że to przez pogodę bo sucho ostatnio, ale ludzie wiedzą swoje to celowe działanie.
- Skąd pan wie?
- To widać, nie giną przypadkowi ludzie tylko tacy którzy mają problemy za równo z prawem jak i z gangsterami.
- A skąd pan wie że to...
- Chłopak ? - kończy za mnie mężczyzna -tylko chłopak byłby do tego zdolny.
- A jeśli... - zaczynam.
- Layla chodź a nie. Przepraszam za przyjaciółkę - szepcze Sophia a ja idę z nią.
- Oni wiedzą - mowie po chwili.
- Nie prawda nic nie widzą, myślą że to chłopak ale ja jestem dziewczyną. Myślą że jestem zdemoralizowana a nie jestem. Myślą że są sprytni ale to ja wygrywam.
- Sop przerażasz mnie - dodane i idę idea dziewczyną do naszego małego ale przytulnego mieszkania. Zastanawiam się co się zmieniło, ja? Ona...? Ale co sprawiło tą zmianę. Co sprawiło że moja przyjaciółka stała się zimnym płatny mordercą. Pieniądze? Tęsknota za domem? Smutek? Co do cholery sprawiło że morderstwo sprawia jej radość. Ona mówi o sobie "dziewczyna kochająca ogień" ale ludzie zatrudniający ją mówią o niej "śmiertelny płomień" albo "ognista śmierć" i ja wiem że to dopiero początek i że Sophia jeszcze pokaże prawdziwe złe oblicze.
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Prolog
Bohaterowie
Mam nadzieję że opowiadanie będzie wam się podobał, to taki totalnie spontaniczny pomysł. Nie powiem wam jak często będę wstawiać rozdziały, ale conajmniej raz na tydzień...
A teraz bohaterowie: (będę to póżniej aktualizowała, wraz z nowymi bohaterami)...
Sophia Klimaniec - główna bohaterka, na pozór cicha i spokojna ale w głębi duszy jest mordercą którego powinien się bać każdy człowiek który ma zdrowy rozum. Nie za wysoka dziewczyna, o którkich czarnych włosach i ciemnych oczach. Choć wszystkim wydaje się niwinna i spokojna tak na prawdę potrafi zabić na setki sposobów, ale najbardziej z wszystkich narzędzi jakie posiada kocha OGIEŃ.
A teraz bohaterowie: (będę to póżniej aktualizowała, wraz z nowymi bohaterami)...
Sophia Klimaniec - główna bohaterka, na pozór cicha i spokojna ale w głębi duszy jest mordercą którego powinien się bać każdy człowiek który ma zdrowy rozum. Nie za wysoka dziewczyna, o którkich czarnych włosach i ciemnych oczach. Choć wszystkim wydaje się niwinna i spokojna tak na prawdę potrafi zabić na setki sposobów, ale najbardziej z wszystkich narzędzi jakie posiada kocha OGIEŃ.
Jacy bedą kolejni bohaterwoie? Dowiecie się później.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)